Jesteśmy ze sobą powiązani...
Istoty
ludzkie zdają się odrębne, bo widzisz je osobno. Jesteśmy bowiem
w ten sposób utworzeni, że widzimy tylko chwilę obecną. Gdybyśmy
mogli widzieć przeszłość, wtedy oczywiście wyglądałoby to
inaczej. Był bowiem czas, kiedy każdy człowiek stanowił część
swej matki, a również część swego ojca; i
kiedy z kolei oni byli częścią swych dziadków. Gdybyś mógł
oglądać ludzkość na przestrzeni wieków, tak jak Bóg ją widzi,
nie sprawiałaby wrażenia mnóstwa różnorodnych drobiazgów, a
raczej wyglądałaby jak jedna zwiększająca się rzecz – jak
ogromne rozłożyste drzewo.
Wszystkie poszczególne jednostki ludzkie wydawałyby się połączone
ze sobą. I nie tylko to. Jednostki ludzkie nie są w rzeczywistości
oddzielone od Boga bardziej niż pomiędzy sobą.
C.S.
Lewis, O
wierze i moralności chrześcijańskiej
Innymi słowy, cała ludzkość rozciągając się zarówno w przeszłość, jak i w przyszłość, nie jest zbiorem niepowiązanych ze sobą nawzajem jednostek, ale jedną, organiczną całością.
Pierwsze dni listopada naznaczone są szczególnie naszą pamięcią o zmarłych. W piątek wspominaliśmy tych, których życie było święte, heroiczne, pełne miłości i oddania Bogu i ludziom. W sobotę natomiast tych, którzy cały czas potrzebują naszej pamięci w modlitwie, gdyż oczekują jeszcze na oczyszczenie i wprowadzenie do wiecznego szczęścia w chwale Boga.
Choć w piątek w Tanzanii nie było dnia wolnego od pracy – świętowałyśmy zwracając bardziej uwagę na to, że spotykamy na każdym kroku wokół nas miejsca upamiętniające świętych. Fotografie św. Maksymiliana można tutaj spotkać w wielu miejscach – a jego ducha wyczuwa się w szkole. Siostra Febronia z dziećmi wspomniała na szkolnym apelu o bł. Matce Celinie, a także o innych założycielach i świętych ze zgromadzeń osób konsekrowanych pracujących tutaj. Myślałyśmy także o siostrach i bliskich, odwiedzających cmentarze i łączyłyśmy się w modlitwie przez wstawiennictwo tak wielu naszych świętych sióstr, które nas poprzedziły, w których dokonania weszłyśmy...
W sobotę natomiast po mszy świętej udałyśmy się w procesji na pobliski cmentarz, aby pomodlić się za zmarłych. Cmentarz różniący się bardzo od tych, do których widoku przyzwyczaiłam się przez lata… Dociera dopiero do mnie prawda, że duszom zmarłych, cierpiących w czyśćcu, nic nie pomogą błyskotki, światełka, pięknie udekorowane nagrobki – oni czekają na naszą szczerą, żarliwą modlitwę i ofiarowane odpusty. Szczególnej wymowy nabierają słowa bł. s. Alicji: „Czy to nie wszystko jedno, gdzie ciało będzie leżało? Najważniejsze, aby móc połączyć się z Bogiem…” Więc nieustanna modlitwa i korzystanie z daru odpustów – aby pomóc jak najwięcej tym, którzy sami pomóc sobie już nie mogą – dlatego bardzo nas potrzebują.
Uczestniczyłyśmy też wczoraj w drugiej, wieczornej mszy świętej, podczas której miało miejsce krótkie seminarium, wyjaśniające prawdy wiary katolickiej o świętych obcowaniu. Jest to szczególnie ważne tutaj, gdzie wiele osób trzyma się jeszcze starych, pogańskich tradycji, związanych z kultem przodków – nawet jeśli są w Kościele Katolickim.
.jpeg)

.jpeg)


